Jakiś czas temu pisa­łam Wam o kosme­ty­kach, które poja­wiły się w sieci Sephora i na któ­rych punk­cie osza­la­łam. Ich zapach, tek­stura i opa­ko­wa­nie, to uczta dla wszyst­kich zmy­słów, zwłasz­cza wtedy, kiedy po całym dniu jeste­śmy zmę­czone i należy nam się odro­bina luk­susu, jakim niewątpliwie jest czas dla sie­bie. Nowa, niestety limitowana kolek­cja kosme­ty­ków Ritual – Ritual of Karma, opiera się na sta­ro­żyt­nym hin­du­skim prze­ko­na­niu, że dobre uczynki i inten­cje przy­cią­gają pozy­tywną karmę.

„…Myśl pozy­tyw­nie, wypowiadaj dobre słowa i czyń tylko dobre uczynki,

a dobro będzie Tobie sprzy­jać”

Cał­ko­wi­cie się z tym zga­dzam!!! Dla­tego mówię Ritual, myśląc że w końcu po całym dniu zniknę z oczu moim bli­skim i uczy­nię dobrze mojemu ciału oraz duszy a karma wypelni zapa­chem moją łazienkę 😉

W każdej serii Ritual mam swoich faworytów, nie inaczej jest tym razem. W nowej limi­to­wanej edycji z obłęd­nym zapa­chem bia­łego lotosu i ber­ga­motki na pierwszy plan wysuwa się
Pian­kowy rytuał Karmy, czyli deli­katna pianka pod prysz­nic o nie­praw­do­po­dob­nej kre­mo­wej kon­sy­sten­cji i feno­me­nal­nym zapa­chu, oraz peeling cukrowy, którego niestety w tej serii w Polsce nie można dostać, a który uwiel­biam za lekko ole­istą kon­sy­sten­cję. Dzięki niej nie muszę nawil­żać ciała po kąpieli lub prysz­nicu. Peeling można uży­wać raz-dwa razy w tygo­dniu, ale ja jestem tak uza­leż­niona od tych zapa­chów, że codziennie znajdę czas na chwilę dla sie­bie…. w końcu karma ma wra­cać 😉

Twoje ciało, Twoja dusza, Twój rytu­ał…hmmmm jakie to praw­dzi­we…

Cena w Sephora: 129 zł za zestaw Ritual of Karma